środa, 7 maja 2014

Bieganie... co zmieniło w moim życiu! (arch. 12 stycznia 2014)

Co zmieniło bieganie w moim życiu? Aby rozwiać wątpliwości jakie narosły wokół mojej osoby, które gdzieś tam krążą po okolicach, a jak wiadomo, im mniejsza miejscowość tym większe plotki. Rozjaśnię co poniektóre umysły i uchylę rąbka tajemnicy niedowiarkom i ludziom małej wiary.

Mam na imię Piotr i mam 32 lata, biegam od czterech lat, kto by pomyślał, że w ogóle będę. Moja przygoda z bieganiem rozpoczeła się chłodnym, jesiennym, wieczorem na przełomie wrzesień i październik 2010 roku, przyczyna; walka z "wagą". Mianowicie, rok wcześniej zostałem wywalony z pracy, a na mojej wadze pokazał się trzy cyfrowy, "rezultat", wynik prowadzenia złego trybu życia, złego odżywiania, pracy po godzinach i braku ruchu, 100kg! - aczkolwiek, nigdy, do chudych, szczupłych i wysportowanych ludzi nie nalażłem, a w podstawówce miałem problem z przebiegnięciem czterech okrążeń wokół szkoły - 4x250m. Dziś ważę ok. 70kg i cieszę się z każdego przebiegniętego kilometra. Wracając do tematu…, po zrzuceniu pierwszych "kilogramów", było ich aż 13 (dieta kopenhaska), wsiadłem na rower i zacząłem kręcić kilometry - tak do pewnego jesiennego, chłodnego, wieczoru 2010 roku, kiedy to spróbowałem swoich sił w bieganiu. Początki były ciężkie, a nawet zniechęcające, przypominające marszobieg z kilkunastoma postojami na trasie o długości od 3 do 4 kilometrów. Brak kondycji, papierosy, które paliłem przez 10 lat, a które rzuciłem rok wcześniej, stawy kolanowe, które wcześniej borykały się z moja nadwagą - otyłością, dawały ostro się we znaki, skończywszy na butach, które nie było obuwiem biegowym. Pomimo to biegam, biegam…, :) nie wiem, po prostu, biegam - bo lubię. 

Wnioski nasuwają się same! Mianowicie, zmieniłem diametralnie swoje życie o 180 stopni, zrzuciłem wagę, nałóg - jakim były papierosy, nauczyłem się zdrowego, odpowiedniego, odżywiania, dozowania życia towarzyskiego - imprezowego, od którego wcześniej nie stroniłem i przede wszystkim, aktywnego trybu... ;) z dużą dawka ruchu, bez którego nie osiągnąłbym zamierzonego celu. Rezultat, kto zna i znał mnie kiedyś... ;) wie i jest w stanie to ocenić na pierwszy rzut oka! - nic dodać, nic ująć. Czuje się pewniej w swojej skórze i wiem, że pracą nad sobą, determinacją na cel, wytrwałością, dojdziemy tam gdzie chcemy.

Nie mam zamiaru rozpisywać się o technikach, dietach, treningach, bo jest to kwestia indywidualna dla każdego biegacza - doświadczenie przychodzi z każdym kilometrem. Jestem amatorem, w dalszym ciągu bardzo chętnie korzystam; z rad specjalistów, fachowców i zawodowców, by móc doskonalić się i mieć lepsze wyniki - aczkolwiek nie stronie od udzielania rad i pomocy młodszym kolegom, stażem i wiekiem, w ich biegowej przygodzie. Na zadane pytania; "po co to robię” odpowiem: "nie wiem, po prostu, biegam - bo lubię".

Piotr Czesław/Wild Runner's Team

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz