niedziela, 11 maja 2014

"Hi Five", czyli co, jak, kiedy i skąd... mowa o piątce na przywitanie! (arch. 17 grudnia 2013)



Biegając tu i tam... czasem napotykam na swojej drodze ziomka swojego pokroju, biegacza, runner'a... jak kto woli, nomenklatura dowolna - Hi Five! hmm... Reakcja; zazwyczaj biegacze odwzajemniają gest - dźwigając swoją piątkę w górę, z uśmiechem na twarzy ewentualnie z lekkim zdziwieniem..., o co biega? Mianowicie, pracując jakiś czas temu w stolycy naszego pięknego kraju, wieczorami po pracy, weekendy, biegając wzdłuż Wisły po zachodniej stronie - trasą Mokotów, Siekierki, Augustówka, byłem dokładnie w takiej samej sytuacji jak biegacze, których spotykam na co dzień. Zdziwienie, o co biega i w ogóle..., a tak naprawdę, gest wywołał u mnie spory entuzjazm; "oooo myślę sobie..., gorol wita sie z hanysem" - on pewnie mógł pomyśleć to samo "ooo warszawiak wita się z warszawianinem" ;) bądź odwrotnie - opcji jest sporo... jak kraj długi i szeroki.

Dążąc do sedna, gest wywołał unie spory entuzjazm, poczułem jedność, moc i przynależność do sporej grupy jaką tworzą biegacze. Wzajemny szacunek, nieważne ile się ma kilometrów, maratonów i zawodów na swoim koncie. Zresztą... podobne gesty można zauważyć w innych społecznościach, grupach, tworzonych przez ludzi z pasją czy w grupach zawodowych, na myśl akurat przychodzą mi motocykliści i kierowcy dużych ciężarówek, tirów.
        
Kończąc krótki wywód, dodam, że Śląsk to nie tylko kopalnie, hołdy, familoki i cała społeczność związana z wydobyciem..., ale także ludzie, miejsca, o których warto mównic i pisać. Tak oto, ten piękny gest; "Hi Five", zagościł na naszej śląskiej ziemi, a wszelkie "uśmieszki" i ironiczne słowa, padające z ust ludzi nieżyczliwych, można wsadzić, odłożyć do lamusa - do zobaczenia na trasie.

Piotr Czesław/Wild Runner's Team        

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz