środa, 18 czerwca 2014

Pszczyńskie święto biegowe, podsumowanie!

Święta, święta i po świętach, niestety... wszystko co dobre kiedyś się kończy. Tak oto dobiegło końca, długo oczekiwane, Pszczyńskie święto biegowe. Mówimy oczywiście o III Biegu Pszczyńskim o Puchar Carbo Asecura, pod patronatem Burmistrza Pszczyny Dariusza Skrobola. Czas na refleksje, podsumowania i oceny końcowe, okiem biegacza, uczestnika, obserwatora oraz osoby supportującej te przedsięwzięcie.

fot. źr. www.mgfoto.pless.pl

Jako, że jesteśmy mieszkańcami gminy, z dostaniem się do centrum miasta, a w szczególności do parku, w Pszczynie, nie było problemu. Na miejscu, oczywiście... klimat typowy jak na imprezę biegową; tłumy biegaczy, kibiców, gapi, ludzi przyjezdnych, obserwatorów, stoiska sponsorów oraz firm bardziej lub mniej związanych z sportem, rekreacją i aktywnością fizyczną. Nie zabrakło stoisk z zabawkami, niczym jak na odpuście. :) Biuro zawodów; tu oczywiście tłumy, kolejki po pakiety startowe, rumor, zamieszanie, normalka! - chcesz odebrać pakiet; szukasz się na liście i stoisz niczym jak za komuny, rano, pod sklepem po cukier. Lecimy dalej... mamy pakiety, teraz kierunek rynek, pierwszy lepszy sklep - zaopatrzenie; banany, gorzka czekolada i z powrotem do wozu. Po drodze mijamy znajome twarze; wymiana uścisków, chwilowe pogaduchy..., takie tam pierdzenie o tym i tamtym. ;) W końcu przebijamy się przez rynek, park..., niczym "powstańcy oblężonej Warszawy", docieramy do wozu zaparkowanego pod Ludwikówką. Przygotowania; sprawy czysto techniczne, nie ma o czym gadać, wiadomo o co chodzi. Wracamy..., już na rozgrzewce, do parku! - Znowu pogaduchy, rozgrzewka, stretching i powrót na linie startową, w oczekiwaniu na odgłos czarnoprochówki burmistrza, sygnalizującej start, rozpoczęcie biegu.

Start!

Zagrzmiała czarnoprochówka burmistrza Skrobola, poszedł dym z lufy, a wraz z nim 735 biegaczy, niczym lawa, spłynęło po parkowych alejkach, ruszając w trasę. Dobra! starczy tych metafor i porównań, przejedzmy do meritum, w końcu liczą się konkrety.

fot. źr. www.mgfoto.pless.pl

Trasa od trzech lat ta sam - z małymi zmianami, w zasadzie już widocznymi na zeszłorocznej edycji; oznakowana co kilometr, markerami, na drzewach, słupach, taśmy wygrodzeniowe, strzałki na asfalcie, drogach i alejach w parku, ps. trzeba przyznać - profesjonalna robota, ;) strzałki przypadły nam do gustu. Zabezpieczenie trasy; Policja, Straż Miejska, Straż Pożarna głównie OSP, zabezpieczenie medyczne - wszystko w jak najlepszym porządku, zostało przygotowane. Prowadzenie, zamykanie trasy, zabezpieczenie newralgicznych dróg, skrzyżowań, kurtyny wodne, chodź się nie przydały - to wiemy, że możemy liczyć na naszych strażaków z OSP. Zabezpieczanie medyczne, mowa o wozach ratownictwa medycznego, które było w pobliżu, kończąc na młodzieży, która na półmetku, wodopoju, podawała kubki z wodą. Nie zapomnę o kibicach, tych dużych i tych małych, :) którzy wylegli ze sowich domów, dopingując biegaczy na trasie - support z ich strony jest zawsze mile wspominany.

fot. źr. www.mgfoto.pless.pl

Meta!

Jak każdy bieg, ma swój początek i koniec, tym razem linia startu i mety znajdowała się pod zamkiem, została przeniesiona ze względu na limit i oczekiwania gospodarzy, organizatorów, którzy spodziewali się przekroczenia ustanowionego limitu na 900 biegaczy - no cóż, nie w tym, to w następnym. Pomimo przedwczesnego zamknięcia listy startowej, która w pierwszych dniach czerwca został przekroczona, nie udało się pobić rekordu.
Po zamknięciu biegu, oczywiście... uroczyste wręczenie nagród, zwycięzcom, w poszczególnych kategoriach, tegorocznej dychy, a kategorii było sporo. Było o co walczyć, a jak wiadomo, złoto dla zuchwałych, najlepszych biegaczy turnieju. Same wręczenie nagród odbywało się pod zamkiem, co wyglądało medialnie lepiej w porównaniu do zeszłorocznej edycji biegu.

fot. źr. www.mgfoto.pless.pl

Dla uczestników, którym nie udało się wejść na pudło a brali udział w biegu i oddali kupon, przed startem, w biurze zawodów - przy odrobienie szczęścia, można było zgarnąć, w losowaniu, voucher pieniężny, ufundowany przez jednego ze sponsorów. Taka gratka..., no cóż, trzeba mieć szczęście lub w nogach. ;)

Wild Runner's Club w tegorocznej imprezie, o Puchar Carbo Asecura, reprezentowało trzech biegaczy w zasadzie dwóch i rodzynek, dla której był to pierwszy start i pierwsza przebiegnięta dycha w życiu. Koniem tej imprezy był Aleksander Uszczyk, który z swoim czasem 00:39:32 uplasował się na 48 miejscu w kategorii OPEN i 21 miejscu w kategorii wiekowej M30. Piotr Czesław, jako support, biegł drużynowo, dotrzymując towarzystwa, naszemu rodzynkowi - Sylwii Czech.

fot. źr. Izabel Elel

Organizatorem biegu był; Urząd Miasta Pszczyna "Perła Księżnej Daisy", Miejski Ośrodek Rekreacji i Sportu w Pszczynie oraz pomysłodawca i współorganizator firma Carbo Asecura S.A. Wild Runner's Club w ramach patronatu medialnego, supportował to wydarzenie w mediach, głównie w otoczeniu internetowym, społecznościowym, robiąc; swoisty..., ;) biegowy dym. :) Nie pomniejszając zasług innych, którym też należy się wyróżnienie. Reasumując; było to przedsięwzięcie drużynowe, któremu przyświecała ta sam, jedna, idea, którą można wyrazić w kilku słowach, zdaniach. Promujemy bieganie i szeroko pojętą aktywności fizyczną, propagując zdrowe żywienie, promując nowoczesny i aktywny styl życia. "Wszystko to w przepięknej scenerii Parku Zamkowego w Pszczynie, Dzikiej Promenady, lasów Puszczy Pszczyńskiej i okolic Powiatu Pszczyńskiego."

W imieniu organizatorów i własnym zapraszamy do naszego miasta za rok. Tych, którzy byli, Tych, którzy biegli oraz Tych, którzy maja zamiar odwiedzić i pobiec w Pszczyńskim biegu za rok, serdecznie jeszcze raz zapraszamy.

Piotr Czesław/Wild Runner's Team

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz